Po co uczyć dzieci finansów osobistych i przedsiębiorczości?

stomonet1

Jeśli myślisz, że to życie nauczy Twojego dziecka finansów lub przedsiębiorczości, to… masz rację. Nauczy. Tylko zanim to zrobi, wykorzysta jego nieświadomość, niewiedzę, błędne rozumowanie lub naiwność. Wielce prawdopodobne, że życie i Ciebie nauczyło finansów. Być może o kilka kredytów za późno, przez co dopiero teraz musisz wykazywać się kreatywnością, żeby to wszystko naprawić. Być może nie było w Twoim życiu odpowiednich nauczycieli lub wzorców a w domu nie rozmawiano o pieniądzach. Czy wiesz, że czerwcowy raport BIG InfoMonitor S.A. (2016r.) pokazuje, że 2 mln 150 tys. Polek i Polaków nie radzi sobie z terminowym zwrotem posiadanych zobowiązań zarówno kredytowych jak i pozakredytowych? Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, iż osoby te, błędnie oszacowali swoje możliwości finansowe, kierowali się niezdrowymi nawykami w kwestii finansów osobistych lub brakowało im odpowiedniej wiedzy finansowej, a obecne umiejętności lub ograniczone możliwości nie pozwalają im zarobić tyle, by nie martwić się o to, czy zapłacą ratę w danym miesiącu.

Naucz postawy

 

Zamiast pytania „po co uczyć dzieci finansów i przedsiębiorczości?”  być może bardziej właściwe staje się pytanie „po co samemu uczyć się finansów i przedsiębiorczości?” Wśród tych ponad 2 mln Polaków są też rodzice. Oni z pewnością znają odpowiedzi na te 2 pytania. Po pierwsze warto się uczyć, żeby samemu nie popełniać finansowych błędów, które mają ogromny wpływ na pozostałe obszary naszego życia (relacje, bezpieczeństwo, samopoczucie, zdrowie itp.) a po drugie, żeby podobnych błędów nie popełniły nasze dzieci. Żeby nie poszły tą drogą, której sami żałujemy.  

Są też rodzice, którym spokojnie starcza do pierwszego, dla których pieniądze nie stanowią jakiegokolwiek obciążenia. Mają stały dochód i pracę, mogą pozwolić sobie na wakacje, większe zakupy czy wypad do kina. To taka pozytywna przeciętność, normalność czy standard, który powinien gościć w zdecydowanej większości polskich rodzin (różnie jednak z tym bywa). Rodzice ci nie mają wygórowanych oczekiwań i wielkiej presji na to, by piąć się po kolejnych szczeblach kariery, by zaliczać kolejne kursy, znać kolejne języki. W sposób naturalny i spokojny dopasowują się do realiów dzisiejszego świata, nie wychylając się zbytnio przed szereg, ale nie pozostając również gdzieś z tyłu. Cenią sobie spokój, harmonię i bezpieczeństwo. Dzieci takich rodziców uczyć trzeba, żeby pieniędzy nie traktować jako czegoś złego i uświadamiać, że jeśli jest ktoś, kto ma ich więcej nie znaczy, że je ukradł, zdobył nielegalnie czy po znajomościach. Istotne jest wytłumaczenie, że ktoś może mieć inne potrzeby, priorytety oraz warunki do tego, by w danej chwili zarabiać więcej pieniędzy od nas. Koniecznie trzeba wytłumaczyć, że posiadanie więcej pieniędzy, nie oznacza, że zarabia się je kosztem kogoś innego.

Są również i tacy rodzice, którzy żyją w wysokim standardzie, by nie powiedzieć w luksusie. Ich dzieci powinny z szacunkiem odnosić się do pieniędzy oraz szanować tych mniej zarabiających. Powinny też wiedzieć, że pieniądze nie tylko otwierają wiele drzwi i dają więcej możliwości, ale mogą również czynić wiele dobrego. Większość milionerów tego świata posiada swoje fundacje, które wspierają najuboższych lub najbardziej potrzebujących. Mądre dzielenie się lub aktywizowanie biedniejszych, jest przejawem wielkiej dobroci i może również sprawiać wielką radość.

Po co więc uczyć dzieci finansów? Powyższymi przykładami chciałbym zwrócić uwagę, że niezależnie od naszej aktualnej rodzinnej sytuacji finansowej warto uczyć dzieci odpowiedniej postawy wobec pieniędzy. To pierwszy i według mnie najważniejszy element edukacji finansowej i nauki przedsiębiorczości. A jakie są kolejne argumenty, które powinny Cię przekonać do nauki Twojej pociechy?

Przedsiębiorczość – klucz do sukcesu.

 

Zanim zaczniemy tłumaczyć dziecku zagadnienia typowo finansowe, warto uczyć je przedsiębiorczości a więc kształtowania pewnych postaw, które spowodują, że dziecko nie będzie w życiu czekać na to, co mu przyniesie los, tylko samemu weźmie los we własne ręce. Dzięki samodzielności, odwadze i zaradności z powodzeniem będzie realizować swoje pasje i marzenia. To na nas, rodzicach spoczywa obowiązek budzenia lub podtrzymywania poczucia własnej wartości u dzieci. Zbrodnią byłoby niszczyć w dzieciach pasję, która wspierana cechami przedsiębiorczości może stać się sposobem na życie i dawać im pieniądze. Ilu z nas, osób starszych jest dzisiaj zakładnikami czyichś wyborów? (nie rzadko wyborów właśnie swoich rodziców). Ilu z nas poszło na studia, które w ogóle nas nie interesowały? Ilu z nas pracuje w firmach, których nie cierpi? Czy chcemy tego dla naszych dzieci? Szkoła edukuje według określonych schematów. My jako rodzice jesteśmy z dzieckiem na co dzień, obserwujemy jego indywidualność i cechy charakteru, które są albo niedostrzegane przez szkołę, albo w sposób negatywny „nagłaśniane”. Jeśli wrócisz pamięcią do czasów szkolnych, to zapewne na hasła i etykiety typu: kujon, rozrabiaka, mamisynek, wstydzioch, podasz przykłady imion swoich kolegów lub koleżanek. Kim są dzisiaj? Co robią? Czy są tacy, którzy byli uważani za łobuziaków i leni a dziś z powodzeniem prowadzą swoje firmy? A może znasz i takich, którzy uczyli się na piątkach, a dziś toną w długach?

Mam coś dla Ciebie. Obejrzyj i posłuchaj w wolnej chwili. Wystąpienie, które nie tylko zmieniło moje postrzeganie pewnych kwestii, ale które jednocześnie bardzo mnie motywuje do tego, by rozwijać u swojego syna cechy, dzięki którym będzie miał w swoim dorosłym życiu więcej możliwości, w co mocno wierzę.

Wystąpienie jest w języku angielskim. Włączając opcje „napisy” pojawi się tłumaczenie w języku polskim.

Fot. pixabay

Łukasz Grygiel