Co to jest współczynnik frajdy, czyli jak wytłumaczyć dziecku, że zakup niektórych zabawek jest bez sensu

współczynnik frajdy

Przy kupowaniu czegokolwiek towarzyszą nam dorosłym zawsze 3 elementy składowe: potrzeba, emocje oraz rozsądek, rozumiany tutaj jako przejaw racjonalnego zarządzania swoimi pieniędzmi. Brak równowagi między tymi elementami, prowadzi zazwyczaj do katastrofy. Potrzeba zakupu, wzmocniona przez silne emocje, przy jednoczesnym braku odpowiedniego zabezpieczenia finansowego, kończy się zwykle zadłużaniem. Receptą na to wszystko jest odpowiednia selekcja swoich potrzeb, kontrolowanie emocji i racjonalne zarządzanie budżetem. W teorii brzmi pięknie, w praktyce, wiadomo jak jest.

W przypadku dzieci, najważniejszym dla nich elementem w całym procesie zakupu wydają się być emocje. Uczyć dziecko kontrolować swoje emocje to zadanie niezwykle trudne. Jeżeli dziecko zna już podstawy matematyki, umie liczyć a w szczególności dzielić, można spróbować okiełznać jego emocje przy zakupie np. zabawek, przemawiając mu do rozsądku :), wykorzystując właśnie w tym celu współczynnik frajdy.

Pojęcie to zostało przedstawione w książce pt. „Sztuka liczenia do trzech” Ron’a Lieber. Polega to na tym, żeby policzyć współczynnik dla każdej zakupionej zabawki, który będzie wyrażony przez ilość minut frajdy (zabawy) przypadający na 1 złotówkę wydaną na tą zabawkę. Najlepiej wytłumaczyć to na konkretnym przykładzie.

Określanie współczynnika frajdy – ćwiczenie, dyskusja.

Czas ćwiczenia i dyskusji: 30-60 minut

Będziesz potrzebował: kartka, długopis, kalkulator, ewentualnie komputer (i np. excel)

1. Na początku wyjaśnij dziecku cel tego ćwiczenia.

Przekaż mu, że ćwiczenie ma na celu sprawdzenie, które jego zabawki były świetnym zakupem, a które okazały się „niewypałem”. Powiedz, że dzięki temu ćwiczeniu nauczy się bardziej świadomie podejmować decyzję o zakupie a jeśli wykorzysta tą metodę, żeby przekonać Ciebie do jakiegoś zakupu w przyszłości, to z pewnością zwiększy to szansę na Twoją akceptację.

Przekaż mu więc fakty, ale również i korzyści ze stosowania tej metody.

2. Stwórzcie tabelę z 4 kolumnami.

3. W pierwszej kolumnie spiszcie listę wszystkich zabawek, którymi dziecko się bawi.

4. W drugiej kolumnie przy każdej zabawce napiszcie cenę, ile kosztowała.

5. W trzeciej kolumnie oszacujcie dla każdej zabawki (lub zachcianki) czas, jaki dziecko poświęciło na zabawę tą właśnie zabawką przez ostatni miesiąc w minutach. Wiem, że może być to trudne, ale spróbujcie najpierw oszacować ile minut dziennie dziecko bawi się tą zabawką, a potem pomnożyć to przez ilość dni zabawy w miesiącu. Wygląda to tak:

wspolczynnikfrajdy

Mój przykład wygląda następująco:

  • piłka – syn bardzo lubi grać w piłkę. Zakładam, że jeśli już wyjdzie na dwór pograć, średnio trwa to 40 minut. Przyjmuję, że robi to co drugi dzień: 40 min x 15 dni = 600 minut
  • planszówka – tutaj zakładam, że planszówkę wykorzystujemy wszyscy, tj. syn, ja i żona. Gramy średnio 2 godz. (120 min.), raz w tygodniu. Wówczas mnożę czas zabawy x3 osoby: 120 min x 3 osoby x 4 razy w miesiącu = 1440 minut; zakładam przy tym, że aktywny udział rodziców przy tego typu rozrywce wzmacnia ilość frajdy dziecka stąd mnożę x 3 🙂
  • klocki – zakładam, że syn bawi się średnio 2 godziny na tydzień: 120 min x 4 = 480 minut;
  • samochód zdalnie sterowany – zakładam, że syn bawi się nim nie za często, szacuję 1 godz. w tygodniu: 60 minut x 4 = 240 minut;
  • puzzle – syn bardzo lubi układać puzzle i robi to często. Ułożenie puzzli zajmuje mu 30 min, robi to niemalże codziennie. Zakładam, że bawi się nimi 20 dni w miesiącu: 30 min x 20 = 600 minut.

6. W czwartej kolumnie obliczamy współczynnik frajdy.

Współczynnik frajdy oblicza się dzieląc czas zabawy daną zabawką w danym okresie czasu przez jego cenę (wartość z kolumny 3 przez wartość z kolumny 2, zaokrąglona do pełnych minut).

Interpretacja

Współczynnik frajdy mówi ile minut frajdy/zabawy przypadało na wydaną 1 złotówkę. Im wyższy wskaźnik tym lepiej, tzn. że zabawka warta była swojej ceny. Z mojego przykładu wynika, że złotówka wydana na daną zabawkę dawała dziecku: 15 minut frajdy grając w piłkę, 10 minut frajdy grając w planszówkę, 8 minut frajdy układając klocki, 6 minut frajdy układając puzzle, 1 minuta frajdy bawiąc się sterowanym samochodem.

Porównując teraz np. cenę planszówki (150 zł) z ceną klocków (60 zł) i biorąc pod uwagę współczynnik frajdy, wyjaśnij dziecku, że kupienie czasem droższej zabawki, wiedząc, że będzie ona dobrze wykorzystana, może być całkiem rozsądne. Wskaż mu również przykład zdalnie sterowanego samochodu. Cena tej zabawki (170 zł) jest zbliżona do ceny planszówki (150 zł), natomiast przynosi o wiele mniej frajdy niż planszówka.

Żeby jeszcze bardziej zadziałać na wyobraźnię dziecka, możesz go zapytać ile minut chciałby pobawić się teraz zdalnie sterowanym samochodem (dla której współczynnik frajdy wyniósł 1). Dziecko odpowiada np.  15 min. Dokonując szybko obliczeń wskazujesz mu, że będzie go to kosztowało 15 zł (każda wydana złotówka dawała 1 minutę frajdy, 15 min frajdy / 1 min = 15 zł). Zapytaj go, czy zechciałby zapłacić ze swojego budżetu 15 zł za 15 minut zabawy samochodem.

Zagrożenia

Rezolutne dziecko, kiedy zrozumie mechanizm „wyceny” zabawy daną zabawką, może to skrzętnie wykorzystać. Poprosi Ciebie np. o zakup gry komputerowej, której cena wynosi 60 zł i obieca Ci, że codziennie przez miesiąc będzie w nią grał po 3 godziny. Współczynnik frajdy będzie wysoki (90). Z punktu widzenia ceny do ilości frajdy, zakup wydaje się rozsądny. Pytanie czy pozwolisz dziecku grać 3 godziny dziennie w gry i czy przyniesie to więcej korzyści niż szkód. Na to pytanie odpowiedz sobie już sam.

Trzeba też wiedzieć, że współczynnik frajdy przydaje się przy wycenie głównie zachcianek i zakupów nie dokonywanych zbyt często i nie zdaje egzaminu przy zakupach artykułów pierwszej potrzeby.

Mam nadzieję, że powyższe ćwiczenie będzie doskonałym pretekstem do rozmowy z dzieckiem na temat wydatków na jego zabawki.

 

Jeszcze więcej wpisów i materiałów publikuję na facebook’u. Jeśli jeszcze nie polubiłeś mojej strony, to jest okazja:)

 

A jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz być na bieżąco, to zapraszam do zapisu na newsletter.

Fot. pixabay

Łukasz Grygiel