Wycieczka, dzieci i pieniądze. 4 zasady, które warto ustalić z dzieckiem przed wyjazdem

ile kosztuje wycieczka

Jeśli Twoje dziecko uczęszcza do szkoły, przychodzi taki moment kiedy wraca do domu i obwieszcza: „Mamo, tato, jest wycieczka”. Pierwsza Twoja reakcja? Super! Gdzie? Na ile dni? Za ile? Z punktu widzenia rodzica taki wyjazd to z jednej strony radość, że dziecko coś zwiedzi, z drugiej strony to wydatek na który warto się wcześniej przygotować.

Ile kosztuje Cię wycieczka?

Cenę wycieczki ustala szkoła, uwzględniając koszt transportu, miejsca pobytu, posiłków, ubezpieczenia, zakwaterowania, biletów wstępu do odwiedzanych miejsc. Dobrze jest, kiedy na wywiadówce nauczyciel odpowiednio wcześniej nas o tym poinformuje. Będziemy mieć czas, by zaplanować to w naszym rodzinnym budżecie. Koszt 3-dniowej wycieczki to wydatek rzędu 100-400 zł (w Polsce, bo są organizowane też wycieczki za granicę i kosztują wówczas znacznie więcej).

Do kosztu wyjazdu doliczyć trzeba kieszonkowe, które damy dziecku na swoje wydatki. No właśnie…  Jak tą kwotę ustalić i czym się kierować?

Od czego zależy kwota kieszonkowego na wycieczkę?

Dając dziecku kieszonkowe na wycieczkę lub kolonie, dajemy mu możliwość samodzielnego zarządzania pieniędzmi. Drugim powodem, dla którego większość rodziców decyduje się na przekazanie drobnych dziecku to poczucie bezpieczeństwa. Czujemy się spokojniejsi wiedząc, że gdyby zdarzyło się coś nieprzewidzianego, to kieszonkowe mogą w jakiś sposób pomóc. Są też i tacy rodzice, którzy przekazują dziecku pieniądze tylko po to, żeby nie czuło się gorsze w grupie.

Od czego więc zależy wysokość kieszonkowego na wycieczkę?

  • od tego, czy zapewnione jest wyżywienie (śniadania, obiadokolacje) – jeśli dziecko będzie musiało samo zaopatrzyć się w jedzenie, to naturalne jest, że damy mu więcej pieniędzy,
  • od wieku dziecka – im starsze, tym potrzeby większe,
  • od podejścia dziecka do pieniędzy – jeśli wiesz, że dziecko nie może się oprzeć pokusom i z trudem przychodzi mu kontrolowanie swoich zachcianek, nie szalałbym z kieszonkowym,
  • od czasu trwania wyjazdu – wiadomo, że im dłużej dziecko jest poza domem, tym kwota powinna być większa. Najlepiej ustalić dzienny limit i pomnożyć go przez ilość dni pobytu,
  • od miejsca pobytu – wycieczka do Warszawy lub Krakowa z pewnością będzie dla Ciebie droższa niż wycieczka gdzieś za miasto, np. do osady ze zwierzętami. O kwocie kieszonkowego może decydować więc ilość atrakcji  w danym miejscu,
  • od naszego budżetu – prawda jest taka, że jeśli masz chwilowe trudności finansowe, to dużym obciążeniem będzie dla Ciebie sama opłata za wyjazd dziecka, a co dopiero kieszonkowe na podróż. Jeśli prowadzisz domowy budżet, zapisujesz i planujesz swoje wydatki, to mając dziecko w wieku szkolnym musisz to uwzględnić i liczyć się z tego typu kosztem.

Zastanawiając się nad tym, ile dać dziecku na wycieczkę, pomocnym dla nas rozwiązaniem byłoby ustalenie z nauczycielem zasady, że nie dajemy dziecku więcej niż np. 15 zł/dzień. Takie podejście chroni niektóre dzieci przed przykrym doświadczeniem, kiedy na wycieczkę zabrało o wiele mniej pieniędzy niż jego rówieśnicy.

Zasady gospodarowania pieniędzmi na wycieczce. Co warto ustalić z dzieckiem przed wyjazdem?

O ile wspominałem, że dając dziecku pieniądze, może on samodzielnie decydować na co je wydać, to jednak jestem zwolennikiem, żeby razem z dzieckiem omówić przed wyjazdem kilka najważniejszych zasad. Jakich?

1.

Na wycieczkę nie zabieramy swoich oszczędności – zazwyczaj na wycieczce głównym wydatkiem dzieci są słodycze i ewentualnie pamiątki. Szkoda w mojej ocenie, aby regularne odkładanie drobnych kwot w domu zostało zmarnowane na tego typu rzeczy. To jest wersja dla Ciebie. Jeśli myślisz, że dziecku to wystarczy, to możesz być w błędzie. Pamiętaj, aby przy każdej zasadzie, wytłumaczyć motyw swojej decyzji tak, jakbyś miał ją zrozumieć z punktu widzenia dziecka. W tym przypadku najlepiej odnieść się do celu, na jaki zbierane są oszczędności (mam nadzieję, że to macie już ustalone). Sięgnij pamięcią do swoich wycieczek, powiedz, że podczas takich wyjazdów najczęściej kupuje się słodycze, może jakieś drobne gadżety, którymi nie bawimy się po powrocie. Przypomnij, że wykorzystując swoje oszczędności na takie zakupy, dłużej będzie musiało poczekać, aby zakupić upragnioną, wcześniej ustaloną rzecz.

2.

Nie kupujemy pamiątek – musi to być wasza wspólna decyzja, natomiast w dobie smartfonów, kiedy w każdej chwili dziecko może zrobić zdjęcie lub nagrać krótki filmik uwieczniający ciekawe wydarzenie, kupowanie drobnych pamiątek, tylko po to, żeby po powrocie do domu leżały gdzieś w kącie, uważam za coś zbędnego. Wytłumacz, że nie będziecie smutni czy mniej szczęśliwi jeśli dziecko nie przywiezie żadnej kupionej pamiątki. Dla dziecka sam wyjazd i atrakcje utrwalą się w pamięci, a dla nas… no umówmy się, czy kawałek magnesu na lodówkę uczyni nas szczęśliwszym?

3.

Jeżeli dajemy dziecku zamiast gotówki kartę z określoną na niej kwotą – ustalamy, że w trakcie pobytu, nie będziemy zasilać konta dodatkowymi środkami – dziecko musi nauczyć się dysponować tym, co ma. Zaznaczmy z góry, że gdy zadzwoni do nas w trakcie wycieczki prosząc o dodatkową gotówkę – odmówimy. Gdy jednak przeczuwamy, że mogłoby nam zmięknąć serce, to ustalmy wcześniej, że po powrocie kwota zasilenia wraz z odsetkami (których wysokość sami ustalimy) będą musiały być zwrócone w określonym terminie. Będzie to oznaczać albo uszczuplenie oszczędności dziecka, albo wstrzymanie regularnego kieszonkowego przez jakiś czas. Z tej lekcji niech zapamięta, że każda decyzja finansowa pociąga za sobą różne konsekwencje i większość z nas decydując o zakupach wykorzystuje ograniczoną ilość pieniędzy.

4.

Jeżeli wracając z wycieczki z otrzymanego kieszonkowego dziecku zostanie jeszcze jakaś kwota, ustalamy, że wrzucamy tą kwotę do skarbonki i przeznaczamy na oszczędności. Gdybyśmy chcieli nieco zahamować konsumpcyjne zapędy naszego dziecka, możemy z nim ustalić, że od kwoty, którą przywiezie zapłacimy mu dodatkowe odsetki np. 50%. Warto wówczas negocjować wspólnie. Musi to być jednak na tyle atrakcyjne, żeby dziecko zastanowiło się przed każdym zakupem na wycieczce, czy warto kupić daną rzecz.

A po powrocie pamiętaj, żeby pochwalić dziecko za dotrzymanie zasad, ewentualnie porozmawiać co było przyczyną, że nie udało ich się zastosować.

***

Co myślisz o powyższych zasadach? Może z czymś się nie zgadzasz? A może dodasz coś od siebie? Podyskutujmy poniżej w komentarzach.

 

PS. Jeszcze więcej wpisów publikuję na facebook’u. Jeśli nie polubiłeś mojej strony, to jest okazja:)

A jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz być na bieżąco, to zapraszam do zapisu na newsletter. Będziesz wówczas otrzymywał powiadomienia o każdym wpisie oraz regularne wiadomości ode mnie w każdą niedzielę o godz. 19.

Fot. pixabay

Łukasz Grygiel

  • Hej, ostatnia technika bardzo fajna 🙂 pozdrawiam!

    • Szkoda, że nie można jej zastosować u dorosłych i nikt na zachętę i dla pohamowania naszych konsumpcyjnych zapędów nie proponuje takich atrakcyjnych odsetek:). Pozdrawiam.

  • Jak zaznaczyłeś byłoby super dogadać się z nauczycielem, że np 15 zł na dzień jest kwotą max. Wszystko byłoby pięknie gdyby nauczyciele mieli obecnie taki szacunek jak za dawnych czasów aby stanowczo o taką sytuację zabiegać, a rodzice z kolei otwarte umysły na takie rozwiązanie. Przepraszam, ale jak nie zobaczę nie uwierzę. Wszak jedni karmieni są „kawiorem”, zaś inni tylko „kiełbasą zwyczajną”. Od wieków tak było i będzie.

    • Też mi się wydaje, że w grupie zawsze ktoś się wyłamie z tych zasad, ale mimo wszystko warto próbować ze strony nauczycieli, a od rodziców wymagać tylko zdrowego rozsądku.

  • merytoryczny wpis 🙂 Dla mnie akurat na czasie. Starsza córa jedzie jutro na 3-dniowa wycieczkę do Krakowa. Koszt wycieczki 350 zł. Co do pieniędzy . W tym wypadku – 15 zł dziennie (wyżywienie zapewnione) to niestety zbyt mała kwota (nie te miejsce i ceny) by dała radę za tyle wyżyć. Z drugiej strony – w kieszeń bierze własne pieniądze – które znacznie bardziej ceni od moich – więc sama jestem ciekawa – czy coś zostanie po powrocie.

    • O! Przyszło mi teraz do głowy, że znając datę wycieczki, moglibyśmy jeszcze ustalić z dzieckiem, że zabierze tyle kieszonkowego ile uda mu się na ten cel odłożyć, pomijając regularne oszczędności na jakieś większe cele:). Wtedy na pewno doceni swój wysiłek i zastanowi się nad wydatkami na wycieczce.