Jak reagować na reklamy produktów finansowych na przykładzie reklamy ING Banku Śląskiego

Jak reagować na reklamy produktów finansowych na przykładzie reklamy ING Banku Śląskiego

Lubię od czasu do czasu obejrzeć reklamy, szczególnie te dotyczące produktów finansowych, doszukując się w nich metod i sposobów, którymi twórcy takich reklam chcą przekonać odbiorców do swoich produktów.

Dzisiaj postanowiłem podzielić się swoją opinią, analizą oraz wnioskami po obejrzeniu reklamy ING, dotyczącej oferty „Pensja na już”. Wszystko to w kontekście edukacji finansowej. Zaznaczę też, że ten wpis nie jest sponsorowany, a moją intencją nie jest kogoś zachęcić lub zniechęcić do tej promocji lub działań banku. Jest to moja subiektywna analiza, która mam nadzieję spowoduje, że przy obejrzeniu podobnych reklam w przyszłości, spojrzysz na nie z nieco szerszej perspektywy.

Przy ocenie reklam produktów finansowych powinniśmy według mnie wziąć pod uwagę następujące elementy:
  • Emocje i wartości przekazywane w reklamie,
  • Zrozumienie reklamowanego produktu,
  • Osobisty rachunek zysków i strat,
  • Umiejętność oddzielenia emocji, jakie wywołuje reklama od naszych realnych działań.
Spójrz proszę teraz na reklamę ING Banku Śląskiego dotyczącą promocji „Pensja na już”.



  A teraz czas na moją analizę:
  1. Emocje i wartości przekazywane w reklamie

Reklama z założenia powinna bazować na emocjach i wartościach, które są nam bliskie. Jakie jest Twoje pierwsze odczucie po obejrzeniu powyższej reklamy? Jak dla mnie super. Co składa się na tę opinię?

Historia
Reklama trwa tylko minutę (w wersji telewizyjnej jeszcze krócej), ale opowiada historię młodego chłopaka, który zawzięcie trenuje piłkę nożną, dopingowany przez ojca i któremu zapewne marzy się wielka kariera piłkarza.

Akcja
Chłopak nie rozstaje się z piłką, żongluje niemal w każdym możliwym miejscu. Zdarzają mu się wpadki… i nagle...bach – zatrzymanie akcji, piłka ląduje w oknie dyrektora szkoły.

Napięcie
Widzimy ojca, który został wezwany do szkoły i spodziewa się zapewne jakiejś reprymendy lub nagany dla syna.

Nieoczekiwany zwrot akcji
Kiedy wszyscy spodziewają się kary dla małolata, dyrektor szkoły informuje ojca o możliwości wyjazdu do Barcelony.

Problem
Co to za historia bez napotkanych problemów, prawda?. Wyjazd możliwy jest tylko w przypadku zapłaty za niego na już.

Emocje bohaterów
Ojca i syna targają teraz emocje. Przecież taka okazja może się nie powtórzyć, przecież syn tak kocha piłkę nożną, to może być dla niego olbrzymia szansa.

Rozwiązanie problemu
I w tym momencie na plan „wjeżdża” Marek Kondrat i informuje nas wszystkich w jaki sposób można rozwiązać problem naszych bohaterów.

Życie lubi zaskakiwać, prawda? Zwłaszcza przed pierwszym i nie tylko naszych bohaterów reklamy. Nas, oglądających również. A ING w podobnych sytuacjach wyciąga do nas pomocną dłoń.

Jak dla mnie pod względem marketingowym, ta reklama jest rewelacyjna. Ma w sobie wszystko. Niemal jak hollywoodzki film. I o to twórcom reklam zapewne chodzi. Zauważ jeszcze jedno. Na słowa, które wypowiadają bohaterowie. Mi szczególnie utkwiły dwa: mistrz i pensja.

Zarówno ojciec, jaki i dyrektor szkoły, młodego chłopaka nazywają mistrzem. Przecież ojciec, który stale dopinguje swojego syna i w którego wierzy, nie zrobi mu takiej przykrości i nie odmówi mu wyjazdu, prawda? Relacje między ojcem i synem są tutaj bardzo istotne. Zauważyłeś, że w reklamach produktów finansowych niemal zawsze występują dzieci (ewentualnie rodzina)? Odniesienie się do wartości i relacji rodzinnych jest zamierzone. Odbiorcy od razu identyfikują się z bohaterami.

A Marek Kondrat, nazywający limit zadłużenia w koncie pensją? Jakie masz skojarzenie z pensją? Czekasz przecież na nią cały miesiąc, ciężko pracując. Należy Ci się, prawda? Limit zadłużenia w koncie brzmiałby zdecydowanie gorzej.

Podsumowując analizę samego filmu, uważam, że jest on przygotowany świetnie i wzbudza pozytywne nastroje i odbiór.

  1. Zrozumienie reklamowanego produktu.

Ok. Zachwyt nad reklamą mamy za sobą. Teraz rozsądne byłoby zrozumienie reklamowanego produktu. W tym celu polecam wizyty na stronach internetowych banku i przeczytanie szczegółowo regulaminów ofert. W naszym przypadku, nasz produkt wydaje się mieć prostą konstrukcję: „Oferta „Pensja na już” to limit zadłużenia w koncie udzielany na okres 15 dni, w wysokości od 500 zł do 3500 zł. Prowizja za jego udzielenie wynosi 20 zł, oprocentowanie 0%.”

Żeby skorzystać z promocji trzeba mieć konto w ING. Konto jest już z kolei drugim produktem, na który również powinniśmy zwrócić uwagę (np. sprawdzając opłaty za prowadzenie rachunku).

Jeżeli zatem zainteresowała Cię reklama i na pierwszy rzut oka, reklamowany produkt może być ciekawy, przeczytaj o nim jak najwięcej, zrozum jego zasady i konstrukcję, poznaj fakty.

  1. Osobisty rachunek zysków i strat.

Jeżeli znamy już w pełni nasz produkt, trzeba się teraz zastanowić, czy jest on nam niezbędny lub z jakimi konsekwencjami musimy się liczyć, decydując się na jego „zakup”. W tym miejscu warto też sprawdzić, czy na rynku nie istnieją podobne rozwiązania, podobne produkty oferowane przez inne instytucje. Jeżeli tak, porównujemy je, tzn. sprawdzamy głównie koszty.

W naszym przypadku poniesiemy na pewno koszt prowizji 20 zł. Co dalej? Załóżmy, że nasza pensja wynosi 3000 zł. Na 10 dni przed jej wypłatą zabrakło nam 1500 zł. Zanim zdecydujemy się na produkt, konieczne jest przeanalizowanie naszej sytuacji, w której się znajdziemy, po skorzystaniu z oferty banku.

Jeżeli wpłynie nam pensja 3000 zł, od razu 1500 zł spłaci nam zaciągnięty kredyt. Do dyspozycji pozostanie nam 1500 zł, a cały miesiąc jeszcze przed nami. Co teraz? Czy mamy jakiś scenariusz kolejnych naszych działań? Jak zdobędziemy teraz brakujące środki? Znowu pożyczając od banku? A może mamy w planach jakąś dodatkową pracę? Dobrze jest więc spróbować określić różnego rodzaju scenariusze naszych dalszych działań.

  1. Umiejętność oddzielenia emocji, jakie wywołuje reklama od naszych realnych działań.

I ten punkt moim zdaniem jest najważniejszy.

Nasza reklama, co naturalne, wzbudzała emocje (całe szczęście pozytywne). Kolejne nasze kroki, a więc poznanie produktu oraz sprawdzenie jak produkt wpłynie na nasze finanse, powinny być oddzielone od emocji. To trudne, ale moim zdaniem jest to kluczowe, żeby podjąć najbardziej racjonalną decyzję.

Nasze finanse to matematyka. Jeśli liczbowo wszystko się zgadza i nasze decyzje nie spowodują „salda ujemnego w naszym bilansie (budżecie)”, to emocje wywołane reklamą, mogą jedynie utwierdzić nas w przekonaniu, że postępujemy słusznie.

To, co niszczy nasze finanse, to emocje, które pchają nas do podjęcia decyzji, mimo tego, iż liczby, kalkulując na zimno, nam się po prostu nie spinają.

Podejrzewam, że większość z nas po obejrzeniu takiej reklamy na miejscu ojca pomyślałaby tak: kurczę, nie mogę zrobić takiego świństwa dziecku. Niech jedzie do tej Barcelony, to dla niego duża szansa. Wezmę tą kasę z banku, a potem jakoś to będzie.

No właśnie. Jeśli nie mamy dalszego planu działania, to może się to źle skończyć. Życie lubi zaskakiwać. Również negatywnie.

Stosunek do reklam oraz ich interpretacja to ważny element edukacji finansowej. Żeby móc w tym względzie edukować swoje dzieci, jako dorośli sami powinniśmy umieć je odczytywać i odpowiednio na nie reagować. To, co może ustrzec nas przed kompulsywnym działaniem, to czas i odcięcie się od emocji, które wywiera reklama. A nie jest to takie proste, prawda?

PS. O wpływie reklam na dzieci pisałem już kiedyś na blogu. Polecam Ci również ten artykuł: Reklama, dziecko i Ty, czyli co powinieneś wiedzieć o dziecięcych reklamach, by uchronić je od nadmiernego konsumpcjonizmu.

A Ty, jaki masz stosunek do reklam produktów finansowych? Zachęcam do dyskusji poniżej.

Close Menu